Abachi

(archives)

Sztokholm story

– Ludwik Perney

Śnieg rysuje kreski wokół lamp i witryn zamkniętych sklepów.
Samochody przejeżdżają wolno, przechodnie rozmawiają cicho.

Łatwo zamilknąć, smakować mroźne powietrze, uśmiechnąć się
na myśl o nerwowym zerkaniu na zegarek.
Dlaczego pomyślałem o pięknych Włoszkach?

Jedynie wózki bagażowe krzyczą: z lotniska na sztokholmski dworzec
dwadzieścia minut! Pociąg jedzie szybko, nie stuka o szyny.
Coraz głośniej szumi powietrze. Elegancka pani sprawdza bilety.

Przypomina bohaterkę „Japońskiej historii”:
pociągła, duża twarz – Szwedzi są wysocy i męscy;
Szwedki również.

Abachi

– Ludwik Perney

Słodkawa woń zimnego drewna balsamuje skórę
- półmrok, rozgrzane kamienie i nagość;
niespokojne myśli znikają w parze pod sufitem.

Oderwać korę, poczuć szlachetne aromaty bez ostrych nut żywic.
Płaska przestrzeń na tle zamrożonych gór: po horyzont jedynie zagajniki
powykręcanych brzóz – karły wielkości krzewów szpecą kadr.

Skąd w saunie zapach tartaków Takoradi?
- podbiegunowa ziemia nie karmi drzew, których włókna
zatrzymują chłód; tutaj walczy się o ciepło.

Szwecja czeka na pomysł

– Ludwik Perney
Tafla zamarzniętego jeziora Torneträsk:
wiatr przesuwa śnieżny pył w stronę Bramy Laponii
- maluje nietrwałe wzory.

Zielona zorza  zmienia się równie gwałtownie
jak nastroje kobiet – gruba kreska nad horyzontem
przybiera kształt kuli, po chwili rombu, znika.

Porozrzucane głazy, skarłowaciałe brzozy – okolice Abisko
wydają się niedokończone, autor pewnie tu wróci.

poezja, wiersze, proza, wydawnictwo literackie