<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Perneizm</title>
	<atom:link href="http://perney.pl/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://perney.pl</link>
	<description>reminiscencje Ludwika zapisane wierszem</description>
	<lastBuildDate>Sat, 14 Apr 2012 11:15:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Puste miejsca</title>
		<link>http://perney.pl/puste-miejsca.html</link>
		<comments>http://perney.pl/puste-miejsca.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Apr 2012 11:15:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ludwik Perney</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://perney.pl/?p=1135</guid>
		<description><![CDATA[Zawahaliśmy się, niezdarni w naszych najlepszych garniturach, Po czym ruszyliśmy na pomoc i uwolniliśmy ją. „Odwiedzając umarłych” Ciaran Carson (tłum. Piotr Sommer) Garniturom lepiej jest w szafie. Uniesione ramiona naciągają szwy – trumna uwięzła na schodach. Profesjonalne żelazko potrzebuje pary pompowanej z generatora wprost w stopę – ciężką jak tych, które zawierały duszę. Wytwornica nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="padding-left: 120px; text-align: right;"><em>Zawahaliśmy się, niezdarni w naszych najlepszych garniturach,</em><br />
<em> Po czym ruszyliśmy na pomoc i uwolniliśmy ją.</em><br />
<span style="color: #888888;">„Odwiedzając umarłych” Ciaran Carson (tłum. Piotr Sommer)</span></p>
<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">
<p style="text-align: left; padding-left: 270px;">Garniturom lepiej jest w szafie.<br />
Uniesione ramiona naciągają szwy<br />
– trumna uwięzła na schodach.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 270px;">Profesjonalne żelazko potrzebuje pary<br />
pompowanej z generatora wprost w stopę<br />
– ciężką jak tych, które zawierały duszę.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 270px;">Wytwornica nie zechce pracować<br />
dla jednej marynarki – nie opieraj się,<br />
wyciągnij ramiona, trumna uwięzła!</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 270px;">Otwórzmy wieko, niech len będzie<br />
jak wygładzone zmarszczki zmarłej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://perney.pl/puste-miejsca.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rachunki, porachunki</title>
		<link>http://perney.pl/rachunki-porachunki.html</link>
		<comments>http://perney.pl/rachunki-porachunki.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Mar 2012 06:30:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ludwik Perney</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://perney.pl/?p=1128</guid>
		<description><![CDATA[Rychu ocenia, że ludzi jest o jedną trzecią za dużo. Kupują i żrą. Przystają tylko w kolejkach do kas – jeszcze raz biorą do rąk wszystko, co nabyli i co niedługo zeżrą. Edyta nie czuje porannej bryzy, nie znajduje ciszy: pies skamle, kot patrzy z wyrzutem przez szybę. Rychu chciałby nacisnąć guzik. – Pstryk i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left; padding-left: 210px;">Rychu ocenia, że ludzi jest o jedną trzecią za dużo.<br />
Kupują i żrą. Przystają tylko w kolejkach do kas<br />
– jeszcze raz biorą do rąk wszystko, co nabyli<br />
i co niedługo zeżrą.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 210px;">Edyta nie czuje porannej bryzy,<br />
nie znajduje ciszy: pies skamle,<br />
kot patrzy z wyrzutem przez szybę.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 210px;">Rychu chciałby nacisnąć guzik.<br />
– Pstryk i paruje co trzeci człowiek.<br />
– Rychu, a jeśli zniknąłbyś i ty?</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 210px;">Sąsiad się odezwał – pisze Edyta<br />
– życzył miłego dnia,<br />
skojarzyło się z miłym dnem.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 210px;">Rychu chwilę milczy, jakby coś liczył,<br />
spogląda na mnie strapiony,<br />
chyba zaryzykuje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://perney.pl/rachunki-porachunki.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cynamon, soda</title>
		<link>http://perney.pl/cynamon-soda.html</link>
		<comments>http://perney.pl/cynamon-soda.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Mar 2012 15:41:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ludwik Perney</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://perney.pl/?p=1123</guid>
		<description><![CDATA[1. Domowa uroczystość, rocznica narodzin któregoś z nas – nieważne którego – przegryzamy słodkie ciasta i gorycz. Między nami unosi się wstyd – jakby bycie rodziną polegało na wspólnej tajemnicy, której nie potrafię sobie przypomnieć. 2. Wiktor nauczył się kłamać. Patrzy w oczy i zapewnia tak gorliwie – próbuje zmienić istotę spraw, nie wie, jak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">1.<br />
Domowa uroczystość, rocznica narodzin<br />
któregoś z nas – nieważne którego<br />
– przegryzamy słodkie ciasta<br />
i gorycz.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">Między nami unosi się wstyd<br />
– jakby bycie rodziną polegało na<br />
wspólnej tajemnicy, której nie potrafię<br />
sobie przypomnieć.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">2.<br />
Wiktor nauczył się kłamać.<br />
Patrzy w oczy i zapewnia tak gorliwie<br />
– próbuje zmienić istotę spraw, nie wie,<br />
jak bardzo są nieistotne względem kłamstwa.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">3.<br />
Ojciec zmienia koncepcję pochówku<br />
(czekoladowa babka wyszła świetna!),<br />
chce, żeby jego prochy rozsypać,</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">wie, że nie jest to zgodne z prawem,<br />
ale przecież możemy oddać urzędnikom<br />
pustą urnę – żyje pod prąd, marzy,<br />
żeby raz mu się oddać?</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">4.<br />
Narośl na kolanie zniknie, gdy przestaniesz rosnąć<br />
– lekarz, który diagnozował, wyszedł z założenia,<br />
że wciąż coś w nas narasta, żeby zniknąć.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://perney.pl/cynamon-soda.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cukrowa wata, dziesiątka w cyrkowej strzelnicy</title>
		<link>http://perney.pl/cukrowa-wata-dziesiatka-w-cyrkowej-strzelnicy.html</link>
		<comments>http://perney.pl/cukrowa-wata-dziesiatka-w-cyrkowej-strzelnicy.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Feb 2012 09:46:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ludwik Perney</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://perney.pl/?p=1119</guid>
		<description><![CDATA[Brak poprawności okupuję od lat – piętnowaniem, jego cieniem czy choćby perspektywą. Dziś w nocy, na przykład, obudził mnie strzał i bałem się aż do ponownego zaśnięcia. Długo myślałem czy padł we śnie, czy realnie. Do tego ogarnęła mnie rozterka czy to jakaś różnica, skoro spod skrzypiącego dachu na rozbujaną łajbę prowadził mniej niż jeden [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left; padding-left: 210px;">Brak poprawności okupuję od lat – piętnowaniem,<br />
jego cieniem czy choćby perspektywą. Dziś w nocy,<br />
na przykład, obudził mnie strzał i bałem się<br />
aż do ponownego zaśnięcia. Długo myślałem czy padł</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 210px;">we śnie, czy realnie. Do tego ogarnęła mnie rozterka<br />
czy to jakaś różnica, skoro spod skrzypiącego dachu<br />
na rozbujaną łajbę prowadził mniej niż jeden krok<br />
– rozbujana łajba pełna była niepoprawności.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 210px;">Unosi się wśród wzburzenia, wokół toną poprawni<br />
– zaskoczeni, a przecież na pewno ktoś ich uprzedzał!<br />
Boję się poprawności, przepraszam, nie zwracaj mi uwagi,<br />
umówmy się na słowiańską intuicję – komunikacyjny taniec.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 210px;">Już dobrze, czujesz? Niepoprawny instynkt sprawia,<br />
że widzę w tobie drobną zwierzynę. Jesteś królikiem,<br />
wiejskim drobiem – zdrową kurą przerzucającą ciężar<br />
kruchej piersi z soczystego udka na soczyste udko.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://perney.pl/cukrowa-wata-dziesiatka-w-cyrkowej-strzelnicy.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kurs lawinowy</title>
		<link>http://perney.pl/kurs-lawinowy.html</link>
		<comments>http://perney.pl/kurs-lawinowy.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Feb 2012 09:56:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ludwik Perney</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://perney.pl/?p=1114</guid>
		<description><![CDATA[Porwany przez lawinę najczęściej zastyga twarzą do ziemi – wcześniej odurzany nadmiarem powietrza, usłyszał gong. Później odurza go śnieg, a własny oddech truje. Porwany przez lawinę najczęściej czeka osiemnaście minut, z każdą kolejną zapomina tysiąc słów. Detektor droczy się – nie prowadzi wprost do ciała, układa ślady po elipsie. Porwany przez lawinę najczęściej czeka metr [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left; padding-left: 180px;">Porwany przez lawinę najczęściej zastyga twarzą do ziemi<br />
– wcześniej odurzany nadmiarem powietrza, usłyszał gong.<br />
Później odurza go śnieg, a własny oddech truje.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 180px;">Porwany przez lawinę najczęściej czeka osiemnaście minut,<br />
z każdą kolejną zapomina tysiąc słów. Detektor droczy się<br />
– nie prowadzi wprost do ciała, układa ślady po elipsie.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 180px;">Porwany przez lawinę najczęściej czeka metr poniżej<br />
butów ratowników. Sonda przebija śnieg, szturcha<br />
plecy, rękę, czasem uderza prosto w głowę – dlatego</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 180px;">porwany przez lawinę najczęściej nie wysyła sygnału,<br />
gdy słyszy skrzypienie śniegu, wstrzymuje oddech,<br />
zastyga – zazwyczaj twarzą zwróconą do ziemi.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://perney.pl/kurs-lawinowy.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nierówna rywalizacja z redaktorami pewnego pisma dla panów</title>
		<link>http://perney.pl/nierowna-rywalizacja-z-redaktorami-pisma-dla-panow.html</link>
		<comments>http://perney.pl/nierowna-rywalizacja-z-redaktorami-pisma-dla-panow.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Jan 2012 21:43:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ludwik Perney</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://perney.pl/?p=1104</guid>
		<description><![CDATA[1. Ukraiński milicjant przedstawił się imieniem, nazwiskiem i ilością spłodzonych dzieci. (Podaję prawo jazdy, paszport i dowód rejestracyjny.) Mówi, że przekroczyłem dozwoloną prędkość. Proponuje mandat wysokości sześciuset Hrywien Jechałem przepisowo. Siergiej ma dwoje ditiej – po 300 Hrywien na każde 2. Camal wystukał numer telefonu swojej kobiety i podał mi aparat. – Namaste! – powiedziałem. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left; padding-left: 210px;">1.<br />
Ukraiński milicjant przedstawił się<br />
imieniem, nazwiskiem i ilością<br />
spłodzonych dzieci.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 210px;">(Podaję prawo jazdy, paszport<br />
i dowód rejestracyjny.)</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 210px;">Mówi, że przekroczyłem dozwoloną prędkość.<br />
Proponuje mandat wysokości sześciuset Hrywien</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 210px;">Jechałem przepisowo.<br />
Siergiej ma dwoje ditiej<br />
– po 300 Hrywien na każde</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 210px;">2.<br />
Camal wystukał numer telefonu swojej kobiety<br />
i podał mi aparat. – Namaste! – powiedziałem.<br />
Nepalka zachichotała, a Camal położył dłoń<br />
na moim kolanie i uśmiecha się czule.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 210px;">Raj tłumaczy, że w Nepalu sympatię<br />
okazuje się tylko mężczyznom<br />
– czułość wobec kobiet jest nieprzyzwoita</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 210px;">3.<br />
Marcin Meller założył się z dziennikarzem,<br />
że w ciągu dwudziestu minut spaceru po Tibilisi<br />
przypadkowy Gruzin zaprosi go na obiad.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 210px;">Nie wiem co było przedmiotem zakładu.<br />
Meller kocha Gruzinów, Gruzini<br />
kochają Mellera.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 210px;">4.<br />
W listopadzie dwa tysiące ósmego roku<br />
Tomasz Raczek i Marcin Szczygielski<br />
zostali uznani za najpiękniejszą parę roku.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://perney.pl/nierowna-rywalizacja-z-redaktorami-pisma-dla-panow.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Drugi piątek stycznia 2012</title>
		<link>http://perney.pl/drugi-piatek-stycznia-2012.html</link>
		<comments>http://perney.pl/drugi-piatek-stycznia-2012.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Jan 2012 09:34:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ludwik Perney</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://perney.pl/?p=1098</guid>
		<description><![CDATA[1. Piątek zaczął się od kałuży krwi rozlanej pod drzwiami hurtowni na Podwalu – chwilę czekaliśmy razem: ja trochę krócej, krew dłużej. Nie zamieniliśmy ani słowa, choć pamiętam najbardziej uniwersalne zdanie – trzymam je na wypadek musu konwersacji w windach, czy kolejce (jak tutaj): „Różnie bywa” – z takim orężem zachowam się społecznie w każdej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="padding-left: 210px; text-align: left;">1.<br />
Piątek zaczął się od kałuży krwi<br />
rozlanej pod drzwiami hurtowni na Podwalu<br />
– chwilę czekaliśmy razem: ja trochę krócej,<br />
krew dłużej. Nie zamieniliśmy ani słowa,</p>
<p style="padding-left: 210px; text-align: left;">choć pamiętam najbardziej uniwersalne zdanie<br />
– trzymam je na wypadek musu konwersacji<br />
w windach, czy kolejce (jak tutaj): „Różnie bywa”</p>
<p style="padding-left: 210px; text-align: left;">– z takim orężem zachowam się społecznie<br />
w każdej sytuacji. Zagiąć mnie można<br />
jedynie pytając „która jest godzina”,</p>
<p style="padding-left: 210px; text-align: left;">ale to pytanie, nawet zadawane bełkotem,<br />
poznam po charakterystycznej intonacji.</p>
<p style="padding-left: 210px; text-align: left;">2.<br />
Odwiedziłem ojca, zjedliśmy śniadanie<br />
i zastanawialiśmy się<br />
czy można włożyć sobie lufę pistoletu do ust<br />
i nie trafić w głowę.</p>
<p style="padding-left: 210px; text-align: left;">3.<br />
Dzwoni Edyta, wścieka się. Jej klient nie przyszedł<br />
na umówione spotkanie, w dodatku nie odbiera telefonu.<br />
– jestem bezsilna – mówi – Marek,<br />
przywaliłbyś mu, gdybyś go teraz spotkał?</p>
<p style="padding-left: 210px; text-align: left;">4.<br />
Można.</p>
<p style="padding-left: 210px; text-align: left;">5.<br />
Dzwoni Edyta, mówi, że nie uwierzę:<br />
klient odezwał się w końcu. Okradziono go,<br />
a wcześniej oczywiście pobito – piątek<br />
zaczął się od kałuży krwi na Podwalu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://perney.pl/drugi-piatek-stycznia-2012.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Che Guevara zaciąga się dymem</title>
		<link>http://perney.pl/che-guevara-zaciaga-sie-dymem.html</link>
		<comments>http://perney.pl/che-guevara-zaciaga-sie-dymem.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Dec 2011 17:39:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ludwik Perney</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://perney.pl/?p=1086</guid>
		<description><![CDATA[Bądźmy realistami, żądajmy tego, co niemożliwe. Che Guevara Szczupły mężczyzna o twarzy studenta komentuje zdjęcia z wycieczki do Nepalu – chłopcy oczyszczają rzekę Bogmati, wyławiają kawałki niedopalonego drewna. Po chwili parafrazuje Che Guevarę – Bądźmy realistami, spełniajmy marzenia, które są nierealne. Dopala się ciało nasączone olejkami, z kłębu dymu wypływa łódka. Camal zanurza rękę w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="padding-left: 240px; text-align: right;"><span style="color: #808080;"><em>Bądźmy realistami, żądajmy tego, co niemożliwe.</em></span><br />
<span style="color: #808080;">Che Guevara</span></p>
<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">Szczupły mężczyzna o twarzy studenta<br />
komentuje zdjęcia z wycieczki do Nepalu<br />
– chłopcy oczyszczają rzekę Bogmati,<br />
wyławiają kawałki niedopalonego drewna.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">Po chwili parafrazuje Che Guevarę<br />
– Bądźmy realistami, spełniajmy marzenia,<br />
które są nierealne.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">Dopala się ciało nasączone olejkami,<br />
z kłębu dymu wypływa łódka.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">Camal zanurza rękę w brudnej wodzie,<br />
wyjmuje spore polano, ochlapuje Raja<br />
i śmieje się. Nieźle dzisiaj zarobią!</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">„Nie możemy pozostać obojętni na to,<br />
co się dzieje w najdalszych zakątkach świata”<br />
krzyczy Che Guevara,</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">ale mijam podróżnika,<br />
zostawię go w przekonaniu,<br />
że chłopcy czyścili rzekę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://perney.pl/che-guevara-zaciaga-sie-dymem.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wiersz świąteczny, a nawet noworoczny</title>
		<link>http://perney.pl/wiersz-swiateczny-a-nawet-noworoczny.html</link>
		<comments>http://perney.pl/wiersz-swiateczny-a-nawet-noworoczny.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Nov 2011 07:18:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ludwik Perney</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://perney.pl/?p=1079</guid>
		<description><![CDATA[Wiktor dowcipkuje, że został moim synem, bo nie doceniał dobrej matki, dobrego ojca i bóg go ukarał. Spotkałeś boga, synku? Robotnicy rozebrali most na drodze do szkoły. Co rano żują kanapki i patrzą na wielką dziurę. Planują żuć do świąt, możliwe, że nie zdążą i dziura zostanie dziurą do końca roku. Moglibyśmy jechać przez Rudzicę, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">Wiktor dowcipkuje, że został moim synem,<br />
bo nie doceniał dobrej matki, dobrego ojca<br />
i bóg go ukarał. Spotkałeś boga, synku?</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">Robotnicy rozebrali most na drodze do szkoły.<br />
Co rano żują kanapki i patrzą na wielką dziurę.<br />
Planują żuć do świąt, możliwe, że nie zdążą<br />
i dziura zostanie dziurą do końca roku.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">Moglibyśmy jechać przez Rudzicę,<br />
ale to z dziesięć kilometrów,<br />
więc ruszamy miedzą.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">Zatrzymuje nas stary, zmęczony człowiek,<br />
to prywatna droga, krwawicą ją budowałem,<br />
mówi i pociera oko. W końcu macha ręką:<br />
nie ma sensu, żebyście jechali przez Rudzicę.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">Docieramy na asfalt, grudki błota<br />
wylatują z bieżnika i uderzają w nadkola.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">Spotkałeś boga, synku? Jaki on jest?<br />
Uprzejmy, odpowiada Wiktor,<br />
ale srogi, dodaje po chwili.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://perney.pl/wiersz-swiateczny-a-nawet-noworoczny.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Koniec dnia</title>
		<link>http://perney.pl/koniec-dnia.html</link>
		<comments>http://perney.pl/koniec-dnia.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 Oct 2011 11:05:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ludwik Perney</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://perney.pl/?p=1066</guid>
		<description><![CDATA[kochanemu psiakowi Guru Chwyciłem grudę ziemi za darń i poczułem jak kołysze się bezwładnie – upadła tam gdzie ją rzuciłem. Jej ciężar i obojętność przemówiły mądrością strawionych istnień: pies, który chwilę temu patrzył z miłością, już upodobnił się do grudy ziemi. Łapy przestały być łapami, pysk pyskiem, tylko ogon wciąż był ogonem i milczał, jakby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left; padding-left: 270px;"><em><span style="color: #808080;">kochanemu psiakowi Guru</span></em></p>
<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">Chwyciłem grudę ziemi za darń i poczułem<br />
jak kołysze się bezwładnie – upadła tam<br />
gdzie ją rzuciłem. Jej ciężar i obojętność</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">przemówiły mądrością strawionych istnień:<br />
pies, który chwilę temu patrzył z miłością,<br />
już upodobnił się do grudy ziemi.</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 240px;">Łapy przestały być łapami, pysk pyskiem,<br />
tylko ogon wciąż był ogonem i milczał,<br />
jakby postanowił oswoić mnie z ciszą.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://perney.pl/koniec-dnia.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

