Nadchodzą znaki

– Ludwik Perney

Wciąż pytają gdzie jesteś. Odpowiadam tak, jak uczyłeś:
że rozwiązanie jest blisko; nadejdzie – tak jak nadchodzą znaki.
Nie karcę ich, a i tak łkają, że wszystkie cierpienia zadajesz ty.

Proszą i dziękują w sposób, który wywołuje znużenie;
za to dreszczy mną nostalgia, gdy z pasją złorzeczą.

Lubią wizualizacje – ich zakazany owoc. Miałeś świetną intuicję
sugerując, że jesteście do siebie podobni. Nienawidzę psów,
kogutów i węży, lecz najbardziej małp – prześladuje mnie myśl,
że Rzymianie pozwolą zaszyć mnie w worku i utopić w rzece.

Nie ma narzędzia zbrodni – nie wiem, gdzie zakopałem garotę,
jednak pocę się krwią, gdy chmury układają się w mordy zwierząt,
a liście w gaju oliwnym tworzą napis: „Poena cullei”.

podziel się wrażeniami

*

poezja, wiersze, proza, wydawnictwo literackie